Ustawa budżetowa czyli brak szacunku rządu do pieniędzy podatnika

 

Ustawa budżetowa to jeden z najtrudniejszych aktów do opisania.
Zawiera zbyt wiele danych by móc je opublikować w jednym artykule. W komentarzu zawrę jedynie pewien zakres ustawy, który najmocniej przykuwa uwagę.

Pierwszym faktem jak można dostrzec jest dochód w postaci kwoty podatkowej i niepodatkowej państwa w wysokości 277 782 224 tys. zł. Kwota wydatków wynosi 325 287 369 tys. zł. Ponadto deficyt ustalono na kwotę nie wyższą niż 47 505 145. Pełny przychód państwa wynosi 426 183 364 tys.zł, a planowany rozchód w wysokości 378 286 517 tys. zł. Z tych danych wynika, że wydatki przeważają nad zyskiem z podatków. Uznaję za niedopuszczalne, iż kwota wydatków wynosi ponad 100 000 000 tys zł. więcej niż kwota przychodów z podatków. To świadczy o znacznej niegospodarności państwa. To tak jakbym zarabiał 10000 tys. zł i miał kredyt, którego rata wynosi 15000 tys. zł.

Powszechnie mówi się o zyskach wynikających z inwestycji unijnych. Czas obalić ten mit. Wedle budżetu środków europejskich różnica między dochodami, a wydatkami wyniesie 391 702 tys. zł. Czyli pojawia się deficyt. Niewielki, ale zawsze.

Deficyt budżetu państwa ma zostać spłacony z przychodów państwa. Skąd wzięło się ponad 200 milionów zł? Z kredytów obligacji i pożyczek oraz różnego rodzaju machinacji finansowych. Sytuacja przedstawia się negatywnie biorąc pod uwagę wydatki. Średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej wynosi 100 %. Tego chyba nie trzeba tłumaczyć. Urzędnicy otrzymają spore podwyżki. Dla służby cywilnej ustala się pensje w wysokości lekko ponad 7 milionów.
Zostaną zwiększone wynagrodzenia z tytułu zmian organizacyjnych i nowych zadań w wysokości o 2000 tys. zł. Zostaną zwiększone wynagrodzenia przeznaczone dla tych którzy zostaną odwołani, odchodzą na emeryturę czy rentę, otrzymują ekwiwalent za niewykorzystany urlop czy otrzymają nagrodę jubileuszową. Biorąc pod uwagę te wydatki można pomyśleć że żyjemy w państwie dobrobytu. Może dlatego premier Tusk obiecywał kiedyś drugą Irlandię. Dla niektórych. Ten komentarz pachnie populizmem. Nie to było moim celem. Uznaję za stosowne skrytykować politykę budżetową rządu, który nie dąży do zmniejszenia deficytu czy wprowadzenia szeroko zakrojonej polityki oszczędnościowej. Nie przeszkadza mi fakt, że urzędnicy są sowicie opłacani. Uważam, iż obecna sytuacja finansowa państwa, nie sprzyja tego typu podwyżkom.

Oto adres ustawy: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20140000162

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

PiS, a gender czyli fałsz w postępowaniu pseudoprawicy

Witam, wszystkich czytelników mojego bloga. Dzisiaj, tak jak tydzień temu, wpis ukazał się w poniedziałek, a nie w nocy z niedzieli na poniedziałek. Opóźnienie wynika z różnego rodzaju obowiązków czy to studiów czy aktywności w lokalnych organizacjach.

Na podstawie pewnego dokumentu, pragnę przedstawić hipokryzję partii Prawo i Sprawiedliwość w sprawie ideologii gender. Dokument opracowany w latach 2005-2007, podczas rządów PiS o nazwie:

„Program Operacyjny Kapitał ludzki. Narodowe Strategiczne Ramy Odniesienia 2007 – 2013″

Dokument jest obszerny. Zawiera 307 stron więc nie będę zagłębiał się więcej niż jest to konieczne. W materiale użyto pięć razy słowa gender. Trzy rodzaje jakie można wyszczególnić to gender mainstreaming, gender pay gap oraz gender impact assessment. Drugi z nich odnosi się do równości płac kobiet i mężczyzn. Jest to ingerencja w pole decyzyjne przedsiębiorcy. Należy pamiętać, że przedsiębiorstwo, to rodzaj własności prywatnej. Oczywiście sytuacja przymusu występuje, w momencie uzyskania dotacji unijnej. W takim wypadku otrzymuje to wygląd cyrografu. Gender mainstreaming oznacza horyzontalną zasadę równości szans kobiet i mężczyzn. Najistotniejsze jest to, że ta zasada ma być wdrażana na każdym etapie projektu. Ponadto, dotyczy to projektów, określonych jako pozytywne, czyli mające na celu zmniejszenie nierówności między kobietami, a mężczyznami oraz projektów określonych jako równościowe. Te ostatnie są tzw. luką prawną. Bezpośrednio przez ten fragment dofinansowanie mogą uzyskać otrzymać twórcy projektów np. na temat przebieranek dzieci w przedszkolu. Dotyczy on bowiem szeroko pojętej równości nie tylko płci, ale wszelakiego rodzaju grup defaworyzowanych. Wszystkie sformułowania są wyjęte z tego dokumentu. Twórcy powołują się na traktat amsterdamski, który jest częścią składową unijnego prawa traktatowego. Ideologia gender wynika z szeroko pojmowanej równości. Dokument jest cyrografem dla przedsiębiorców, którym za dotacje, wiąże się ręce. Jest to doskonały argument dla przeciwników dotacji unijnych. Dzisiaj członkowie PiS głośno krytykują ideologię gender, a zapomnieli o tym dokumencie. Tak bardzo zależy im na dobru państwa, że nie wiedzą co uchwalają. Dokument jest przepełniony interwencjonizmem państwowym co jest charakterystyczne dla wszystkich partii sejmowych. Dla PiS także.

Adres dokumentu:

http://www.efs.gov.pl/Dokumenty/Lists/Dokumenty%20programowe/Attachments/87/Program_Operacyjny_Kapital_Ludzki_05122011.pdf

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Odpowiedź na artykuł Sergiusza Muszyńskiego na temat Nowej Prawicy

Sergiusz Muszyński, zwolennik i reprezentant programu PiS, skrytykował poglądy Kongresu Nowej Prawicy, Dotyczył on krytyki artykułu „Pobożni komuniści” autorstwa kol. Kamila Frydlewicza. Prawo do krytyki ma każdy, a komentarz mojego autorstwa będzie dotyczył obrony i kontrargumentów p. Muszyńskiego, które są esencją programu PiS.

Pierwsza kwestia to krytyka prywatyzacji LOT. P. Muszyński stwierdza, że Nowa Prawica opiera się na zasadach klasycznej ekonomii, które są przestarzałe i nieadekwatne do obecnej sytuacji gospodarczej na świecie. Twierdzi, że państwa posługują się gospodarką by rozszerzać swoje wpływy polityczne. Jako przykład podaje Gazprom czy inne wielkie konsorcja. LOT ma być zalążkiem tej potęgi. Ma za zadanie chronić polski rynek przed zagranicznym kapitałem.

Taka argumentacja, wskazuje na to, jakie pojęcie na temat mechanizmów działających na świecie, ma PiS. Gazprom jest firmą państwową. Będzie istnieć tak długo dopóki złoża rosyjskiego gazu lub ropy nie wyczerpią się. Rosyjski rząd nie działa tak jak rząd Norwegii, który odkłada pieniądze zyskane na sprzedaży ropy. Takie rozwiązanie, mimo obecnej przewagi nad innymi krajami, może skończyć się upadkiem gospodarczym dla tego kraju. Trudno zatem porównywać LOT, który jest spółką z innej branży i nie dysponuje ropą czy innym czynnikiem, który wzmacniałby jego pozycję. Konsorcja, typu zacytowana Altria są prywatnymi inicjatywami, które generują zysk. PLL LOT jest spółką, która generuje straty ze względu na to, że należy do państwa. Państwo nie potrafi zarządzać jak prywatny przedsiębiorca. Dążenie PiS do ratowania tej spółki to jak próba łatania domu przeznaczonego na rozbiórkę. Państwowy PLL LOT nigdy nie będzie w stanie zostać konsorcjum. W tym zakresie członkowie Nowej Prawicy lepiej znają realia ekonomii.

Następnie formułowany jest zarzut utopijności zasad gospodarki wolno rynkowej. Oparty jest on na stwierdzeniu, iż nie ma takiego kraju na świecie, który by wprowadził zasady wolnorynkowe w życie. Pragnę przypomnieć, iż takim krajem jest Chile, takim krajem mogą być Chiny, które swoje elementy socjalizmu mają, ale tylko w niektórych aspektach. Ich proces bogacenia się byłby zdecydowanie szybszy gdyby zlikwidowali w pełni socjalizm.  Ponadto Singapur, Hongkong (dopóki był niepodległy) czy Panama. Poza tym, argumentowanie dotyczące gorszej czy lepszej gospodarki, brzmi absurdalnie, jeśli posługujemy się pojęciem większości czy mniejszości. Nie uważam, że większość ma rację bo jest większością. P. Muszyński tak uważa, włącznie z całą partią PiS. O tym, dlaczego mało państw opiera się na wolnym rynku, można by pisać eseje.

Drugi problem poruszany przez autora tekstu to finansowanie partii z budżetu państwa. Jak wiadomo PiS broni finansowania partii z budżetu państwa. Argumentem polityków PiS jest problem, jaki zaistniał w USA, czyli kupowanie różnego rodzaju aktów normatywnych przez koncerny. Po raz kolejny stwierdzam, że reprezentanci PiS nie znają mechanizmów gospodarki. Motywuje to tym, iż kupowanie aktów dzieli się na kilka rodzajów: bezpośrednie finansowanie partii przez dane spółki w celu uzyskania określonych korzyści, bezpośrednie kupno ustawy od reprezentanta parlamentu czy legalny lobbing w formie nacisku prywatnych podmiotów na izbę ustawodawczą. Bezpośrednie kupno aktu normatywnego jest rodzajem korupcji. Jeśli obserwuje się regularnie poczynania Sejmu, to można dostrzec pewne ustawy czy rozporządzenia o charakterze korupcyjnym. Na przykład, są to wszystkie akty, które wymuszają zakup czegoś. Zyskują na tym poszczególne przedsiębiorstwa. W polskim systemie politycznym, partie są finansowane przez firmy. Inicjatywy PiS, czyli wszelakiego rodzaju media czy akcje, chętnie wspiera SKOK. PiS posiada własną „machinę” biznesową. Oczywiście firmy nie przekazują pieniędzy bezpośrednio, ale przez różnego rodzaju fundacje. Na ochronę prezesa partii, w ciągu roku, przeznaczyli ponad milion złotych. Nie przeszkadza mi fakt, że PiS radzi sobie w kwestiach finansowych. Członkowie tej partii obawiają się, że do władzy mogą dojść inne partie, które mają bardziej atrakcyjny program dla przedsiębiorców jak np. Nowa Prawica. Będąc przeciwko zniesieniu finansowania partii z budżetu, „betonują” obecny układ w Sejmie.

W ostatni fragmencie artykułu p. Muszyńskiego, znajduje się odwołanie do konstytucji, w sprawie roli kościoła w państwie. Kościół Katolicki i inne związki wyznaniowe nie przenikają się w żadnym stopniu z państwem. To prawda. Pragnę jednak przypomnieć, że politycy PiS bardzo chętnie odwołują się do wartości chrześcijańskich czy katolickich. Określenie pobożni, nie jest więc tu błędem. Szczególnie jeśli przytoczę mowę prezesa PiS na Jasnej Górze. Zarzutem, może być dotowanie niektórych inicjatyw kościelnych, takich jak Świątynia Opatrzności Bożej czy KUL. To są oczywiście dobre projekty, ale państwo nie powinno ich wspierać. Rolą państwa nie jest szeroko pojęty interwencjonizm.  Dlatego można nazwać PiS partią pobożnych komunistów. Katolicyzm plus chęć jak najszerszej interwencji państwowej w każdą dziedzinę życia. Pragnę przypomnieć, że PiS jest zwolennikiem podatków dla najbogatszych, opodatkowania banków czy specjalistą od kiełbasy wyborczej typu: mieszkania dla każdego czy tysiące miejsc pracy. PiS nie jest partią zdrowej gospodarki tylko niezdrowych pomysłów na gospodarkę.

Oto adres do strony, gdzie znajduje się artykuł p. Muszyńskiego.


http://pikio.pl/pis-jest-partia-zdrowej-gospodarki/

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Polityka, a społeczeństwo

Dzisiejszego dnia, wpis o nieco lżejszej tematyce. Wpływ życia politycznego na polskie społeczeństwo. Największym medium informacyjnym w Polsce jest niestety lub na szczęście telewizja. Na szczęście, dla ugrupowań o określonej już marce. Na nieszczęście dla ugrupowań nowo-powstałych, z zupełnie nowym osobowościami, na scenie politycznej. Telewizja kształtuje wyobraźnię obywateli w sposób permanentny. Jeśli oglądamy tylko wiadomości z np. TVN, TVP i Polsatu to wyobrażamy sobie, że w Polsce poza sceną teatru jakim jest Sejm nie ma życia politycznego. Popularna jest opinia, iż poza PiS i PO, nie ma żadnej znaczącej partii. Inne nie mają znaczenia. Tę opinię kreują największe telewizje w Polsce. Jedyne debaty o charakterze pozaparlamentarnym lub z udziałem opozycji poza parlamentarnej odbywają się w godzinach wieczornych w Polsacie i Superstacji. Pozornie wydaje się, że Polacy to naród apolityczny. Frekwencja w wyborach prezydenckich oscyluje w granicach 50%, w porywach do 60% podczas drugiej tury. Frekwencja w wyborach do Sejmu już jest kilka procent niższa, nie wspominając o wyborach do Europarlamentu. Przeciętne referendum nie może się odbyć bo brakuje 30% frekwencji. Nie wspominając o tym, że urzędnicy odpowiedzialni za organizację referendum (np. kontrola autentyczności podpisów) robią wszystko by takie referendum się nie odbyło. Polacy nie są ani apolitycznym ani biernym narodem. Demokraci obrzydzili mieszkańcom Polski, politykę. Ustanawianie szkodliwych ustaw dla Polski, ciągłe zwiększanie podatków, które tylko dobijają gospodarkę oraz generują zadłużenie, które oscyluje wokół biliona złotych. Forsowanie interwencjonizmu państwowego w każdą dziedzinę życia zniechęca do jakiejkolwiek aktywności społecznej, politycznej czy gospodarczej. Zapewne cieszy to elity rządzące. Dlatego jest tak niewielka frekwencja podczas wyborów. To bojkot dużej grupy niezadowolonych ludzi. Ta większość, która tworzy koalicję rządzącą, nie jest faktycznym reprezentantem narodu. Jest reprezentantem większej, mniejszości narodu, która bierze udział w wyborach. De facto, system demokratyczny przyznaje rację większości, bez znaczenia jakiej wielkości jest ta większość. Dlatego należy wspierać małe partie, czy to przyłączając się do nich czy oglądaniem programów z udziałem ich działaczy czy wspierając w jakikolwiek inny sposób. Jeżeli domagamy się zmian, to pragnę zapewnić, że same się nie staną. Potrzeba do tego ludzi dobrej woli. Wszystkich biernych, a irytujących się obecną sytuacją polityczną zachęcam do aktywności choćby minimalnej.

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Ustawa o postępowaniu wobec szczególnie niebezpiecznych przestępców

Szanowni Państwo

Dzisiaj ciąg dalszy, komentarza na temat kontrowersyjny, jakim jest wypuszczenie więźniów skazanych, za brutalne morderstwa, na karę śmierci w czasach PRL. Sejm obecnej kadencji podjął trud uchwalenia aktu normatywnego pod tytułem:

„Ustawa z dnia 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób”

Ustawa została napisana w celu naprawienia błędu z roku 1989 czyli amnestia osób skazanych na karę śmierci. Po wnikliwym zapoznaniu się z aktem wolno stwierdzić, że ustawodawca spełnił założone cele. Przestępcy będą pod czujnym okiem policji oraz Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym. Wątpliwości może budzić zawartość poszczególnych przepisów. Już na początku, pierwszy artykuł określa, że osoby, których dotyczy ustawa, to skazani na karę 25 lat pozbawienia wykonywaną w systemie terapeutycznym. Dalsze ustępy zawierają doprecyzowanie, iż występuje niebezpieczeństwo popełnienia przestępstw na życiu, zdrowiu czy wolności seksualnej. Nie jest ujęte czy dalsze ustępy dotyczą tylko skazanych na karę 25 lat pozbawienia wolności czy ogół skazanych. Ostatni ustęp określa tylko osoby, u których stwierdzono ciężkie zaburzenia grożące popełnieniem przestępstwa. Nie ma żadnej informacji czy dotyczy to skazańców. Kontrowersje może budzić ustęp o brzmieniu:

       
2. Zakończenie odbywania kary pozbawienia wolności po złożeniu wniosku nie stanowi przeszkody do wydania orzeczenia
w przedmiocie określonym w ust. 1.

Ustawa ma dotyczyć wszystkich, którzy ukończyli karę 25 lat pozbawienia wolności. Jej działanie sięga wstecz gdyż sąd może złożyć wniosek nawet po zakończeniu kary. Czas jaki ma sąd na decyzję o wysłaniu wniosku jest nieokreślony. De facto objęci ustawą są wszyscy, co do których są podstawy, do uzasadnionego przypuszczenia choroby psychicznej czy zaburzeń osobowości. Ponadto taka osoba może przebywać w ośrodku lub objęta nadzorem bez określenia terminu. To umożliwia państwu objęcie dożywotnią kontrolą wszystkich niebezpiecznych skazańców, ale także umożliwia nadużycia. To przypomina trochę sytuację z ZSRR gdzie zsyłano do łagrów czy szpitali psychiatrycznych ludzi oskarżonych o chorobę psychiczną. Tą chorobą była polemika z systemem. Zawarte tu przepisy dają możliwości do nadużyć. Osadzeni nie płacą za opiekę, w ośrodku.

Ta ustawa jest przykładem działania prawa wstecz tzw. retroakcji.
Paremia prawnicza, lex severior retro non agit, znajduje swój wyraz w kodeksie prawa karnego gdzie stosowne przepisy zabraniają stosowania bardziej surowych kar. Wolno stosować te przepisy, które są łagodniejsze. Generalnie nie wolno stosować w polskim prawodawstwie tego rodzaju przepisów ze względu na ochronę praw podmiotowych obywateli. Prawa podmiotowe wynikają z idei państwa prawa. Jak widać, jest demokracja, a wolności może nie być. Państwo uchylając się od kary śmierci argumentuje jej brak w systemie, chęcią resocjalizacji przestępcy. Tego rodzaju prawodawstwo zaprzecza tej idei. Obciążenie wychodzących na wolność, dozorem policyjnym czy ośrodkiem leczenia, nie ułatwia powrotu do społeczeństwa. Nie jestem zwolennikiem obecnego systemu prawa. Wypominam tylko absurdy związane z argumentacją i postępowaniem faktycznym demokratów rządzących państwem. Oto link do ustawy:


http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20140000024

Z poważaniem, Bartosz Stefanowski

 

Wątpliwości i zastrzeżenia czyli wstęp do ustawy o szczególnie niebezpiecznych przestępcach

Dzisiejszy komentarz będzie do aktu normatywnego, który za kilka dni wejdzie w życie. Ze względu na gorący temat postanowiłem podzielić się z Wami własnymi wątpliwościami. Ustawa ma dotyczyć kontroli nad szczególnie niebezpiecznymi przestępcami, którzy zostali skazani na karę śmierci, pod koniec lat osiemdziesiątych. Nie stało się tak ze względu na amnestię, którą Sejm Republiki Okrągłostołowej (zwanego oficjalnie Sejmem Rzeczpospolitej Polski) ogłosił 7 grudnia 1989 roku. Zamieniono karę główną, na karę 25 lat pozbawienia wolności ze względu na brak instytucji kary dożywocia. Dlaczego tak się stało? Ze względu na brak szczegółowych danych mogę tylko wyrazić pewne przypuszczenia. Po pierwsze, był to moment istotny dla naszej historii. System dominacji jednej partii (PZPR) wraz z jej partiami satelickimi (ZSL i SD) upadał. Aby podkreślić, zerwanie obecnych rządzących z ustrojem prawnym systemu komunistycznego, uznano, że należy ogłosić amnestię dla skazanych na karę śmierci. Ten sygnał miał ukierunkowanie w stronę USA i państw zachodu, a być może także w stronę ZSRR. Drugim powodem mogło być zachłyśnięcie się sukcesem rządzących bądź władzą.  Rozumiem zasadność faktu, że z powodu podpisania układów Okrągłego Stołu, uwolniono wszystkich więźniów politycznych. Brakuje jednak logiki w przyznaniu amnestii najgorszym zbrodniarzom. Przestępstwa dokonane przez nich, odbiły się „głośnym echem”, wśród ówczesnych mieszkańców PRL. Jedyny argument logiczny to ten, który ukazuje uległość „rządu Mazowieckiego” wobec krajów tzw. Europy Zachodniej i USA. Chodzi o przypodobanie się im i zapewne wyciągnięcie z tego określonych korzyści (np. w postaci ułatwionych negocjacji z Wspólnotami Europejskimi) co pociągało w konsekwencji do Unii Europejskiej. Nie mam osobiście nic przeciwko stowarzyszeniu z WE czy jej następczynią UE, ale bycie w UE osłabia całościowo III Rzeczpospolitą, wobec innych krajów Europy. Wracając do tematu uważam, że żadna ustawa nie powinna działać wstecz gdyż paremia, lex retro non agit jest ostoją obecnego ustroju demokratycznego. Co prawda, uznaje się w środowisku prawniczym, że prawo nie powinno działać wstecz lecz tylko wtedy gdy działa na korzyść oskarżonego bądź prawa zostały niesłusznie nabyte (jak w przypadku emerytur UB). Nowa ustawa nie działa na korzyść oskarżonego i nie dotyczy drugiego aspektu. Ponieważ ustawa jest retroaktywna zagraża podstawowej wolności obywatelskiej jakim jest brak działanie prawa wstecz. Oczywiście, brak ustawy wprowadzi stan zagrożenia ludzkiego życia. Czy obywatele powinni płacić są błędy swoich przedstawicieli? Powinni bo dotychczas nie zdają sobie sprawy kogo wybierają i za co przedstawiciele odpowiadają. Jednakże, (tu argument ad misericordiam) szkoda mi ludzi, którzy mogą paść ofiarą tej amnestii.

Komentarz stanowi początek dla komentarza na temat ustawy, który opublikuję po udostępnieniu aktu.

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Wychowanie w trzeźwości czyli państwo wie lepiej



Ustawa z dnia 4 stycznia 2013 r. o zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

Tak brzmi tytuł aktu normatywnego, którego dzisiejszy komentarz dotyczy. Jest to jedna z wielu poprawek jakie uchwalił Sejm. Jednakże warto zagłębić się w przeszłość aktu jednolitego (czyli całej ustawy włącznie z obowiązującymi poprawkami). Właściwa ustawa została ogłoszona w 1982 roku. Obowiązuje od 1983 roku. Czyli stosunkowo stary akt. Został uchwalony w trakcie trwania tzw. Stanu Wojennego. Państwo uchwalając taki akt zobowiązało się do „ochrony” obywateli przed skutkami upojenia alkoholowego. Ta „ochrona” to praktycznie same obostrzenia. Nakazy, zakazy obwarowane różnego rodzaju sankcjami w postaci szeroko pojętego przymusu stosowanego przez państwo. Na temat tej ustawy można napisać wiele książek czy esejów. Z punktu widzenia reakcjonisty czy wolnościowca (nie mylić z zachodnim i sejmowym liberałem czy libertynem) ta ustawa jest zamachem na wolność człowieka i jego wolną wolę. Jeśli człowiek ma ochotę napić się alkoholu w dowolnej ilości to winno być to poza wszelkimi obostrzeniami ze strony państwa. To czy konsekwencje tego będą przykre dla tej osoby np. w postaci osłabienia organizmu czy alkoholizmu to nie jest sprawa państwa. Jest to interes tego człowieka, który dopuścił się przedawkowania alkoholu. Gdyby pod wpływem alkoholu jednostka dokonała czynu, mającego znamiona przestępstwa to państwo ma prawo, a nawet obowiązek się tym zainteresować. Istnieje odpowiedzialność za czyny, których się dopuścił. Zawsze tam gdzie jest wolność, o której mówią członkowie Kongresu Nowej Prawicy jest także odpowiedzialność za czyny popełnione, przeciwko wolności drugiej osoby. Natomiast w poprawce o której mowa (wchodzi w życie 01.01.2014) państwo ingeruje w wolność jednostki w sposób niedopuszczalny. Przykładem może być cytat z aktu:

„Osoby w stanie nietrzeźwości, które swoim zachowaniem dają powód do zgorszenia w miejscu publicznym,(…),mogą zostać doprowadzone do izby wytrzeźwień lub placówki, podmiotu leczniczego albo do miejsca zamieszkania lub pobytu.”

Co to znaczy zgorszenie? Czy to jest chodzenie nago publicznie? Czy może być to wymiotowanie? Zgorszenie publiczne to dość niejednoznaczne określenie. Może spowodować nadużycia szczególnie, że poprawki do ustawy określają kwotę 300 zł zapłaty za „skorzystanie z usług” izby wytrzeźwień czy innej placówki (może być to nawet komisariat Policji). W momencie gdy w budżecie brakuje pieniędzy, a rząd od dawna prowadzi politykę fiskalizmu czyli wyzysku wobec społeczeństwa, jest to wielce prawdopodobne. Czy ktoś słyszał o przypadku by policja odwiozła nietrzeźwego do miejsca zamieszkania? Osobiście nie spotkałem się z tego typu informacją. Policja najchętniej „wlepia” mandaty. Winna zaś służyć społeczeństwu o czym dawno zapomniano. Co prawda w naszym kraju służby łatwo zapominają o właściwych obowiązkach jak np. Straż Miejska. W związku z tym zapowiada się obława na ludzi nietrzeźwych. Co prawda taka osoba ma prawo odmówić badaniom na zawartość alkoholu w organizmie. Służby mają za to prawo doprowadzić na posterunek i stwierdzić czy osoba jest nietrzeźwa przez min. „upoważnionego funkcjonariusza Policji”. Zapewne upoważniony jest każdy gdyż przepisów szczegółowych nie ma. W ten sposób tworzone jest prawo przeciwko społeczeństwu. Na dodatek obarczone przychodem do budżetu państwa. Oczywiście z kieszeni podatnika. Jak wysokim? Tego nie ujęto w poprawkach. W mojej opinii ustawa powinna trafić do kosza. Zaś poprawki są skandalicznym brakiem poszanowania dla obywateli oraz ich wolności.

Oto i link do ustawy:


http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20130001563

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Umowa między Rzecząpospolitą Polską, a Księstwem Andory – czyli jak koalicja PO-PSL ściga swoich obywateli

Szanowni Państwo, dzisiaj postanowiłem przedstawić mało znaną umowę, którą Rzeczpospolita Polska zawarła z Księstwem Andory. Przeciętny obywatel stwierdzi, że nic go to nie obchodzi bo ta umowa na pewno nie ma wpływu na jego życie. Nieprawda! W tym komentarzu przedstawię swoje spojrzenie na ten akt. Odniosę go do funkcjonowania państwa oraz polskiej gospodarki.  Zacznę może od tego, że przytoczę pełen tytuł umowy.

„Umowa między Rzecząpospolitą Polską, a Księstwem Andory o wymianie informacji w sprawach podatkowych”.

Wymiana informacji w sprawach podatkowych. W uproszczeniu: „Masz pieniądze Polaku w Andorze i nie płacisz podatków w Polsce? Strzeż się, Urząd Skarbowy już ma ciebie na celowniku. Niebagatelnego znaczenia może dodać fakt, że umowa została podpisana 15 czerwca Anno Domini 2012. Drodzy czytelnicy jakie wydarzenie trwało wtedy? Na czym skupiały się media? Co skupiało uwagę zdecydowanej większości Polaków? Rozgrywki Euro 2012. Sprytnie. Szanse na zainteresowanie się tą umową przez media spadły do kilku promili. Polskich obywateli tym bardziej. Oczywiście można uznać, że to przypadek. W wyniku efektywnej pracy dyplomatów obie strony ustaliły treść aktu w czerwcu. Jednakże nie koniec „zabawy terminami”. JE prezydent Bronisław Komorowski podpisał umowę 31 października 2013. Zawarte jest to we fragmencie: „Dano w Warszawie dnia 31 października Anno Domini 2013 r.” Poniżej można dostrzec podpis prezydenta i kontrasygnatę premiera. Nie ulega wątpliwości, że media tego dnia skupiają się na importowanym z USA wydarzeniu zwanym „Halloween”, bezpiecznych „świętach zmarłych” na drodze czy odniesieniu Kościoła do jednego lub drugiego tematu. Tym bardziej zwykły mieszkaniec naszego kraju nie zwróci na to uwagi gdy przeważnie wybiera się na imprezę bądź zajmuje się sprawunkami związanymi z dniem Wszystkich Świętych. Data wejścia w życia i obowiązywania to 18 grudnia Anno Domini 2013, a data ogłoszenia to 20 grudnia Anno Domini 2013. Przyspieszenie związane z legislacją tej umowy wynika z zapewne trudnej sytuacji gospodarczej naszego kraju. Ktoś, zapewne z administracji rządowej, „odkopał” tą umowę by przypodobać się premierowi szukającemu oszczędności. Nie będę tłumaczył faktu przyspieszonego procesu legislacyjnego przed Bożym Narodzeniem. Zawarte tutaj fakty przedstawiają wystarczający obraz „przejrzystego prawodawstwa”. Celem umowy jest objęcie kontrolą podatkową obywateli polskich, którzy przechowują lub mogą przechowywać na terenie Andory swój majątek. Może wyjaśnię, że Andora należy do tzw. rajów podatkowych. Oznacza to, że w takim kraju podatek dochodowy jest minimalny np. 1% lub nie ma go wcale. Przechowywanie pieniędzy czy rozliczanie się w takim kraju jest niezwykle korzystne dla firm czy osób fizycznych. Dotyczy to podatku dochodowego od osób fizycznych i prawnych, ale ujawnienie informacji na temat majątku może mieć szersze konsekwencje dla osób fizycznych bądź prawnych np. w kontekście opłat ZUS. Tego rodzaju zapisy są przykładem na to jak nasz rzad traktuje swoich obywateli. Nie troszczy się o budżet, próbując dokonać reformy ZUS, KRUS, obniżki podatków czy zmniejszeniu biurokracji w administracji publicznej. Rząd sądzi, że to obywatele są tymi złymi, którzy działają na szkodę państwu. Będzie ścigał was ( a raczej wasze pieniądze) gdziekolwiek postanowicie je schować przed Izbą Skarbową. Znacznie prościej byłoby obniżyć podatki i zmniejszyć biurokrację. Tego typu rozwiązania postuluje Kongres Nowej Prawicy. W wyniku tej umowy możecie spodziewać się spotkania w Andorze odpowiednich urzędników Urzędu Skarbowego. Podkreślę fakt, że Andora nie należy do Unii Europejskiej. Na zakończeni, dla zainteresowanych, link do umowy:

http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20130001602       

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Projekt ustawy o zmianie ustawy o sporcie według grupy posłów KP SLD

Witam wszystkich śledzących mojego bloga. Tym razem postanowiłem szerzej
skomentować projekt ustawy o zmiany ustawy o sporcie. Poprzez krótką analizę niektórych przepisów pragnę wykazać mój punkt widzenia na sztukę pisania aktów normatywnych i działanie państwa.

Zacznę więc od poprawki do artykułu trzeciego tejże ustawy. Po pierwsze został on niezwykle poszerzony. Obecnie zawiera dwa ustępy, a wedle tego projektu zawiera artykuł 3 oraz artykuł 3a z trzema ustępami. Art.3 ust.1 brzmi dokładnie:

1. Działalność sportowa jest prowadzona w szczególności w formie klubu sportowego.

Jest to całkowicie zbędny ustęp. Państwo nie powinno regulować czym jest działalność sportowa. Zrozumiałbym ten przepis gdyby to była definicja legalna (definicja danego słowa w przepisach) choć nawet wtedy jestem sceptyczny co do potrzeby takiego sformułowania. Ustęp drugi, który określa, że klub sportowy działa jako osoba prawna w zupełności wystarcza. W art. 3a pojawiają się zbędne podpunkty określające kim jest zawodnik. Czy zawodnik jest „sobą” winna regulować indywidualna umowa, którą zawodnik i klub podpisują i zobowiązują się do przestrzegania. Z kolei art. 3a ust.3 zobowiązuję osoby uczestniczące w sporcie o uzyskanie pozwolenia od związku tejże dyscypliny bądź od federacji zrzeszającej związki danej dyscypliny. Takie obciążenie nie jest w interesie obywatela. Nie widzę powodu dlaczego miałbym (jako zawodnik lub klub sportowy) uzyskiwać pozwolenie (lub kilka pozwoleń) od prywatnych organizacji co do mojego (bądź klubu) uczestnictwa w rozgrywkach innych organizacji.

Kolejnym przepisem który zwrócił moją uwagę był artykuł piąty:

„Klub sportowy może ustanawiać i finansować okresowe stypendia sportowe dla zawodników oraz trenerów i instruktorów sportu.”

Dlaczego? Państwo nie powinno regulować i ingerować w działanie statutowe klubów. Tego typu regulacje winny być określone w działalności statutowe danego klubu. Tutaj mamy delikatny przykład ingerencji państwa w organizacje pozarządowe poprzez tzw. dozwolenie. Jednakże w polskim prawie występuje znacznie więcej zbędnej ingerencji państwa w życie obywateli. W ten sposób tworzy się prawo „zaspamowane” zbędnymi przepisami, a i tak komplikujące zrozumienie aktu przez przeciętną osobę. Prawo mało zwięzłe często zawiera mnóstwo luk prawnych.

Wedle poprawki do artykułu szóstego związek sportowy może działać w formie stowarzyszenia lub związku stowarzyszeń albo spółdzielni. W tym przypadku zawarta w przepisie norma promuje te związki, które składają się z wspomnianych wyżej form. Oczywiście kosztem pozostałych form. Zamierzeniem twórców było umożliwienie tworzenia związku sportowego przez spółdzielnię lecz równość wobec prawa byłaby wtedy gdyby ten artykuł został derogowany(usunięty). Dzięki temu nastąpiłaby dowolność formowania się związku sportowego i równość podmiotów.

W art.7 ust.1 nastąpiła jedna aczkolwiek ważna zmiana. W projekcie brzmi on w ten sposób :

1. W celu organizowania i prowadzenia współzawodnictwa w danym sporcie tworzy się polski związek sportowy.

W obecnej ustawie zamiast słowa tworzy się występuje „może być utworzony”. To oznacza, w nomenklaturze prawniczej, dokładnie tyle, że słowo „tworzy się” oznacza przymus, a obecna forma oznacza dowolność. Czyli kolejny zbędny przymus i ingerencja aparatu państwowego. Zresztą dlaczego tylko związek ma mieć monopol na organizację wydarzeń w danym sporcie?

Podsumowując, prawo w Polsce jest takie jak ten projekt ustawy. Mało przejrzyste, rozwlekłe oraz zawierające luki i zbędny przymus aparatu państwowego. Same idee przyświecające tworzeniu ustawy były dobre. W tym przypadku należy odwołać się do staropolskiego powiedzenia: Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Projekt ustawy został napisany przez KP SLD. Moim zdaniem, a także Kongresu Nowej Prawicy zarówno obecna ustawa jak i projekt powinny trafić do kosza. W następnych moich komentarzach będę komentował nie tylko wydarzenia, ale również akty normatywne. Oto link do projektu:
http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/Projekty/7-020-857-2013/$file/7-020-857-2013.pdf
Życzę wszystkim czytelnikom Szczęśliwego Nowego Roku oraz tego by Bóg czuwał nad Wami niezależnie od tego jaki jest Wasz stosunek do spraw duchowych.

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Ukraina między Wschodem, a Zachodem

Od niecałego miesiąca trwają protesty na placu zwanym Majdanem w Kijowie. Po unijnym szczycie w Wilnie (dotyczącym Partnerstwa Wschodniego) na, którym nie doszło do przewidywanego podpisania umowy stowarzyszeniowej UE z Ukrainą, zareagowała opozycja. Na apel JE Julii Tymoszenko, skazanej prawomocnym wyrokiem za matactwa przy umowie gazowej z Rosją, odpowiedziały partie opozycyjne. Głosząc hasła prounijne próbują przeforsować swoje zdanie na ulicy. Przyziemne walki ze służbami porządku publicznego poruszyły elity w naszym kraju. A trzeba przyznać, że Marsz Niepodległości to mówiąc językiem ludu „małe piwo” w porównaniu z tym co dzieje się na Ukrainie. Trzeba przyznać, że żadna opcja nie jest dobra. Uzależnienie Ukrainy od Rosji czy od UE z punktu widzenia interesu Polski jest wielce niepożądane. Z jednej strony może to uniemożliwić Polsce ewentualne opuszczenie UE przez otoczenie przez państwa UE. Z drugiej strony, wzmocnienie statusu Rosji w regionie jest realnym zagrożeniem gospodarczym i militarnym. Niestety tej skomplikowanej sytuacji nie jest w stanie rozwiązać JE prezydent Wiktor Janukowycz, który sam jest uzależniony od swoich wyborców i sponsorów. W niedawno podpisanej umowie z Rosją zapewnił ukraińskiemu przemysłowi ciężkiemu byt poprzez zamówienia z Rosji. W zamian uzależnił spółkę Naftohaz (do niej należą rury przez które przepływa gaz) od Rosji. Zaś głównymi sponsorami rządzącej Partii Regionów, która wspiera prezydenta są właściciele spółek zajmujących się przemysłem ciężkim na Ukrainie. To JE Wiktorowi Janukowyczowi bądź rządowi winne zostać postawione zarzuty działania niezgodnie z interesem państwa. Ukraina potrzebuje głębokich reform gospodarczych. Tylko Ukraina, niezależna od Rosji i UE jest pożądanym partnerem dla Polski.

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski