Odpowiedź na artykuł Sergiusza Muszyńskiego na temat Nowej Prawicy

Sergiusz Muszyński, zwolennik i reprezentant programu PiS, skrytykował poglądy Kongresu Nowej Prawicy, Dotyczył on krytyki artykułu „Pobożni komuniści” autorstwa kol. Kamila Frydlewicza. Prawo do krytyki ma każdy, a komentarz mojego autorstwa będzie dotyczył obrony i kontrargumentów p. Muszyńskiego, które są esencją programu PiS.

Pierwsza kwestia to krytyka prywatyzacji LOT. P. Muszyński stwierdza, że Nowa Prawica opiera się na zasadach klasycznej ekonomii, które są przestarzałe i nieadekwatne do obecnej sytuacji gospodarczej na świecie. Twierdzi, że państwa posługują się gospodarką by rozszerzać swoje wpływy polityczne. Jako przykład podaje Gazprom czy inne wielkie konsorcja. LOT ma być zalążkiem tej potęgi. Ma za zadanie chronić polski rynek przed zagranicznym kapitałem.

Taka argumentacja, wskazuje na to, jakie pojęcie na temat mechanizmów działających na świecie, ma PiS. Gazprom jest firmą państwową. Będzie istnieć tak długo dopóki złoża rosyjskiego gazu lub ropy nie wyczerpią się. Rosyjski rząd nie działa tak jak rząd Norwegii, który odkłada pieniądze zyskane na sprzedaży ropy. Takie rozwiązanie, mimo obecnej przewagi nad innymi krajami, może skończyć się upadkiem gospodarczym dla tego kraju. Trudno zatem porównywać LOT, który jest spółką z innej branży i nie dysponuje ropą czy innym czynnikiem, który wzmacniałby jego pozycję. Konsorcja, typu zacytowana Altria są prywatnymi inicjatywami, które generują zysk. PLL LOT jest spółką, która generuje straty ze względu na to, że należy do państwa. Państwo nie potrafi zarządzać jak prywatny przedsiębiorca. Dążenie PiS do ratowania tej spółki to jak próba łatania domu przeznaczonego na rozbiórkę. Państwowy PLL LOT nigdy nie będzie w stanie zostać konsorcjum. W tym zakresie członkowie Nowej Prawicy lepiej znają realia ekonomii.

Następnie formułowany jest zarzut utopijności zasad gospodarki wolno rynkowej. Oparty jest on na stwierdzeniu, iż nie ma takiego kraju na świecie, który by wprowadził zasady wolnorynkowe w życie. Pragnę przypomnieć, iż takim krajem jest Chile, takim krajem mogą być Chiny, które swoje elementy socjalizmu mają, ale tylko w niektórych aspektach. Ich proces bogacenia się byłby zdecydowanie szybszy gdyby zlikwidowali w pełni socjalizm.  Ponadto Singapur, Hongkong (dopóki był niepodległy) czy Panama. Poza tym, argumentowanie dotyczące gorszej czy lepszej gospodarki, brzmi absurdalnie, jeśli posługujemy się pojęciem większości czy mniejszości. Nie uważam, że większość ma rację bo jest większością. P. Muszyński tak uważa, włącznie z całą partią PiS. O tym, dlaczego mało państw opiera się na wolnym rynku, można by pisać eseje.

Drugi problem poruszany przez autora tekstu to finansowanie partii z budżetu państwa. Jak wiadomo PiS broni finansowania partii z budżetu państwa. Argumentem polityków PiS jest problem, jaki zaistniał w USA, czyli kupowanie różnego rodzaju aktów normatywnych przez koncerny. Po raz kolejny stwierdzam, że reprezentanci PiS nie znają mechanizmów gospodarki. Motywuje to tym, iż kupowanie aktów dzieli się na kilka rodzajów: bezpośrednie finansowanie partii przez dane spółki w celu uzyskania określonych korzyści, bezpośrednie kupno ustawy od reprezentanta parlamentu czy legalny lobbing w formie nacisku prywatnych podmiotów na izbę ustawodawczą. Bezpośrednie kupno aktu normatywnego jest rodzajem korupcji. Jeśli obserwuje się regularnie poczynania Sejmu, to można dostrzec pewne ustawy czy rozporządzenia o charakterze korupcyjnym. Na przykład, są to wszystkie akty, które wymuszają zakup czegoś. Zyskują na tym poszczególne przedsiębiorstwa. W polskim systemie politycznym, partie są finansowane przez firmy. Inicjatywy PiS, czyli wszelakiego rodzaju media czy akcje, chętnie wspiera SKOK. PiS posiada własną „machinę” biznesową. Oczywiście firmy nie przekazują pieniędzy bezpośrednio, ale przez różnego rodzaju fundacje. Na ochronę prezesa partii, w ciągu roku, przeznaczyli ponad milion złotych. Nie przeszkadza mi fakt, że PiS radzi sobie w kwestiach finansowych. Członkowie tej partii obawiają się, że do władzy mogą dojść inne partie, które mają bardziej atrakcyjny program dla przedsiębiorców jak np. Nowa Prawica. Będąc przeciwko zniesieniu finansowania partii z budżetu, „betonują” obecny układ w Sejmie.

W ostatni fragmencie artykułu p. Muszyńskiego, znajduje się odwołanie do konstytucji, w sprawie roli kościoła w państwie. Kościół Katolicki i inne związki wyznaniowe nie przenikają się w żadnym stopniu z państwem. To prawda. Pragnę jednak przypomnieć, że politycy PiS bardzo chętnie odwołują się do wartości chrześcijańskich czy katolickich. Określenie pobożni, nie jest więc tu błędem. Szczególnie jeśli przytoczę mowę prezesa PiS na Jasnej Górze. Zarzutem, może być dotowanie niektórych inicjatyw kościelnych, takich jak Świątynia Opatrzności Bożej czy KUL. To są oczywiście dobre projekty, ale państwo nie powinno ich wspierać. Rolą państwa nie jest szeroko pojęty interwencjonizm.  Dlatego można nazwać PiS partią pobożnych komunistów. Katolicyzm plus chęć jak najszerszej interwencji państwowej w każdą dziedzinę życia. Pragnę przypomnieć, że PiS jest zwolennikiem podatków dla najbogatszych, opodatkowania banków czy specjalistą od kiełbasy wyborczej typu: mieszkania dla każdego czy tysiące miejsc pracy. PiS nie jest partią zdrowej gospodarki tylko niezdrowych pomysłów na gospodarkę.

Oto adres do strony, gdzie znajduje się artykuł p. Muszyńskiego.


http://pikio.pl/pis-jest-partia-zdrowej-gospodarki/

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Polityka, a społeczeństwo

Dzisiejszego dnia, wpis o nieco lżejszej tematyce. Wpływ życia politycznego na polskie społeczeństwo. Największym medium informacyjnym w Polsce jest niestety lub na szczęście telewizja. Na szczęście, dla ugrupowań o określonej już marce. Na nieszczęście dla ugrupowań nowo-powstałych, z zupełnie nowym osobowościami, na scenie politycznej. Telewizja kształtuje wyobraźnię obywateli w sposób permanentny. Jeśli oglądamy tylko wiadomości z np. TVN, TVP i Polsatu to wyobrażamy sobie, że w Polsce poza sceną teatru jakim jest Sejm nie ma życia politycznego. Popularna jest opinia, iż poza PiS i PO, nie ma żadnej znaczącej partii. Inne nie mają znaczenia. Tę opinię kreują największe telewizje w Polsce. Jedyne debaty o charakterze pozaparlamentarnym lub z udziałem opozycji poza parlamentarnej odbywają się w godzinach wieczornych w Polsacie i Superstacji. Pozornie wydaje się, że Polacy to naród apolityczny. Frekwencja w wyborach prezydenckich oscyluje w granicach 50%, w porywach do 60% podczas drugiej tury. Frekwencja w wyborach do Sejmu już jest kilka procent niższa, nie wspominając o wyborach do Europarlamentu. Przeciętne referendum nie może się odbyć bo brakuje 30% frekwencji. Nie wspominając o tym, że urzędnicy odpowiedzialni za organizację referendum (np. kontrola autentyczności podpisów) robią wszystko by takie referendum się nie odbyło. Polacy nie są ani apolitycznym ani biernym narodem. Demokraci obrzydzili mieszkańcom Polski, politykę. Ustanawianie szkodliwych ustaw dla Polski, ciągłe zwiększanie podatków, które tylko dobijają gospodarkę oraz generują zadłużenie, które oscyluje wokół biliona złotych. Forsowanie interwencjonizmu państwowego w każdą dziedzinę życia zniechęca do jakiejkolwiek aktywności społecznej, politycznej czy gospodarczej. Zapewne cieszy to elity rządzące. Dlatego jest tak niewielka frekwencja podczas wyborów. To bojkot dużej grupy niezadowolonych ludzi. Ta większość, która tworzy koalicję rządzącą, nie jest faktycznym reprezentantem narodu. Jest reprezentantem większej, mniejszości narodu, która bierze udział w wyborach. De facto, system demokratyczny przyznaje rację większości, bez znaczenia jakiej wielkości jest ta większość. Dlatego należy wspierać małe partie, czy to przyłączając się do nich czy oglądaniem programów z udziałem ich działaczy czy wspierając w jakikolwiek inny sposób. Jeżeli domagamy się zmian, to pragnę zapewnić, że same się nie staną. Potrzeba do tego ludzi dobrej woli. Wszystkich biernych, a irytujących się obecną sytuacją polityczną zachęcam do aktywności choćby minimalnej.

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Ustawa o postępowaniu wobec szczególnie niebezpiecznych przestępców

Szanowni Państwo

Dzisiaj ciąg dalszy, komentarza na temat kontrowersyjny, jakim jest wypuszczenie więźniów skazanych, za brutalne morderstwa, na karę śmierci w czasach PRL. Sejm obecnej kadencji podjął trud uchwalenia aktu normatywnego pod tytułem:

„Ustawa z dnia 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób”

Ustawa została napisana w celu naprawienia błędu z roku 1989 czyli amnestia osób skazanych na karę śmierci. Po wnikliwym zapoznaniu się z aktem wolno stwierdzić, że ustawodawca spełnił założone cele. Przestępcy będą pod czujnym okiem policji oraz Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym. Wątpliwości może budzić zawartość poszczególnych przepisów. Już na początku, pierwszy artykuł określa, że osoby, których dotyczy ustawa, to skazani na karę 25 lat pozbawienia wykonywaną w systemie terapeutycznym. Dalsze ustępy zawierają doprecyzowanie, iż występuje niebezpieczeństwo popełnienia przestępstw na życiu, zdrowiu czy wolności seksualnej. Nie jest ujęte czy dalsze ustępy dotyczą tylko skazanych na karę 25 lat pozbawienia wolności czy ogół skazanych. Ostatni ustęp określa tylko osoby, u których stwierdzono ciężkie zaburzenia grożące popełnieniem przestępstwa. Nie ma żadnej informacji czy dotyczy to skazańców. Kontrowersje może budzić ustęp o brzmieniu:

       
2. Zakończenie odbywania kary pozbawienia wolności po złożeniu wniosku nie stanowi przeszkody do wydania orzeczenia
w przedmiocie określonym w ust. 1.

Ustawa ma dotyczyć wszystkich, którzy ukończyli karę 25 lat pozbawienia wolności. Jej działanie sięga wstecz gdyż sąd może złożyć wniosek nawet po zakończeniu kary. Czas jaki ma sąd na decyzję o wysłaniu wniosku jest nieokreślony. De facto objęci ustawą są wszyscy, co do których są podstawy, do uzasadnionego przypuszczenia choroby psychicznej czy zaburzeń osobowości. Ponadto taka osoba może przebywać w ośrodku lub objęta nadzorem bez określenia terminu. To umożliwia państwu objęcie dożywotnią kontrolą wszystkich niebezpiecznych skazańców, ale także umożliwia nadużycia. To przypomina trochę sytuację z ZSRR gdzie zsyłano do łagrów czy szpitali psychiatrycznych ludzi oskarżonych o chorobę psychiczną. Tą chorobą była polemika z systemem. Zawarte tu przepisy dają możliwości do nadużyć. Osadzeni nie płacą za opiekę, w ośrodku.

Ta ustawa jest przykładem działania prawa wstecz tzw. retroakcji.
Paremia prawnicza, lex severior retro non agit, znajduje swój wyraz w kodeksie prawa karnego gdzie stosowne przepisy zabraniają stosowania bardziej surowych kar. Wolno stosować te przepisy, które są łagodniejsze. Generalnie nie wolno stosować w polskim prawodawstwie tego rodzaju przepisów ze względu na ochronę praw podmiotowych obywateli. Prawa podmiotowe wynikają z idei państwa prawa. Jak widać, jest demokracja, a wolności może nie być. Państwo uchylając się od kary śmierci argumentuje jej brak w systemie, chęcią resocjalizacji przestępcy. Tego rodzaju prawodawstwo zaprzecza tej idei. Obciążenie wychodzących na wolność, dozorem policyjnym czy ośrodkiem leczenia, nie ułatwia powrotu do społeczeństwa. Nie jestem zwolennikiem obecnego systemu prawa. Wypominam tylko absurdy związane z argumentacją i postępowaniem faktycznym demokratów rządzących państwem. Oto link do ustawy:


http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20140000024

Z poważaniem, Bartosz Stefanowski

 

Wychowanie w trzeźwości czyli państwo wie lepiej



Ustawa z dnia 4 stycznia 2013 r. o zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

Tak brzmi tytuł aktu normatywnego, którego dzisiejszy komentarz dotyczy. Jest to jedna z wielu poprawek jakie uchwalił Sejm. Jednakże warto zagłębić się w przeszłość aktu jednolitego (czyli całej ustawy włącznie z obowiązującymi poprawkami). Właściwa ustawa została ogłoszona w 1982 roku. Obowiązuje od 1983 roku. Czyli stosunkowo stary akt. Został uchwalony w trakcie trwania tzw. Stanu Wojennego. Państwo uchwalając taki akt zobowiązało się do „ochrony” obywateli przed skutkami upojenia alkoholowego. Ta „ochrona” to praktycznie same obostrzenia. Nakazy, zakazy obwarowane różnego rodzaju sankcjami w postaci szeroko pojętego przymusu stosowanego przez państwo. Na temat tej ustawy można napisać wiele książek czy esejów. Z punktu widzenia reakcjonisty czy wolnościowca (nie mylić z zachodnim i sejmowym liberałem czy libertynem) ta ustawa jest zamachem na wolność człowieka i jego wolną wolę. Jeśli człowiek ma ochotę napić się alkoholu w dowolnej ilości to winno być to poza wszelkimi obostrzeniami ze strony państwa. To czy konsekwencje tego będą przykre dla tej osoby np. w postaci osłabienia organizmu czy alkoholizmu to nie jest sprawa państwa. Jest to interes tego człowieka, który dopuścił się przedawkowania alkoholu. Gdyby pod wpływem alkoholu jednostka dokonała czynu, mającego znamiona przestępstwa to państwo ma prawo, a nawet obowiązek się tym zainteresować. Istnieje odpowiedzialność za czyny, których się dopuścił. Zawsze tam gdzie jest wolność, o której mówią członkowie Kongresu Nowej Prawicy jest także odpowiedzialność za czyny popełnione, przeciwko wolności drugiej osoby. Natomiast w poprawce o której mowa (wchodzi w życie 01.01.2014) państwo ingeruje w wolność jednostki w sposób niedopuszczalny. Przykładem może być cytat z aktu:

„Osoby w stanie nietrzeźwości, które swoim zachowaniem dają powód do zgorszenia w miejscu publicznym,(…),mogą zostać doprowadzone do izby wytrzeźwień lub placówki, podmiotu leczniczego albo do miejsca zamieszkania lub pobytu.”

Co to znaczy zgorszenie? Czy to jest chodzenie nago publicznie? Czy może być to wymiotowanie? Zgorszenie publiczne to dość niejednoznaczne określenie. Może spowodować nadużycia szczególnie, że poprawki do ustawy określają kwotę 300 zł zapłaty za „skorzystanie z usług” izby wytrzeźwień czy innej placówki (może być to nawet komisariat Policji). W momencie gdy w budżecie brakuje pieniędzy, a rząd od dawna prowadzi politykę fiskalizmu czyli wyzysku wobec społeczeństwa, jest to wielce prawdopodobne. Czy ktoś słyszał o przypadku by policja odwiozła nietrzeźwego do miejsca zamieszkania? Osobiście nie spotkałem się z tego typu informacją. Policja najchętniej „wlepia” mandaty. Winna zaś służyć społeczeństwu o czym dawno zapomniano. Co prawda w naszym kraju służby łatwo zapominają o właściwych obowiązkach jak np. Straż Miejska. W związku z tym zapowiada się obława na ludzi nietrzeźwych. Co prawda taka osoba ma prawo odmówić badaniom na zawartość alkoholu w organizmie. Służby mają za to prawo doprowadzić na posterunek i stwierdzić czy osoba jest nietrzeźwa przez min. „upoważnionego funkcjonariusza Policji”. Zapewne upoważniony jest każdy gdyż przepisów szczegółowych nie ma. W ten sposób tworzone jest prawo przeciwko społeczeństwu. Na dodatek obarczone przychodem do budżetu państwa. Oczywiście z kieszeni podatnika. Jak wysokim? Tego nie ujęto w poprawkach. W mojej opinii ustawa powinna trafić do kosza. Zaś poprawki są skandalicznym brakiem poszanowania dla obywateli oraz ich wolności.

Oto i link do ustawy:


http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20130001563

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Umowa między Rzecząpospolitą Polską, a Księstwem Andory – czyli jak koalicja PO-PSL ściga swoich obywateli

Szanowni Państwo, dzisiaj postanowiłem przedstawić mało znaną umowę, którą Rzeczpospolita Polska zawarła z Księstwem Andory. Przeciętny obywatel stwierdzi, że nic go to nie obchodzi bo ta umowa na pewno nie ma wpływu na jego życie. Nieprawda! W tym komentarzu przedstawię swoje spojrzenie na ten akt. Odniosę go do funkcjonowania państwa oraz polskiej gospodarki.  Zacznę może od tego, że przytoczę pełen tytuł umowy.

„Umowa między Rzecząpospolitą Polską, a Księstwem Andory o wymianie informacji w sprawach podatkowych”.

Wymiana informacji w sprawach podatkowych. W uproszczeniu: „Masz pieniądze Polaku w Andorze i nie płacisz podatków w Polsce? Strzeż się, Urząd Skarbowy już ma ciebie na celowniku. Niebagatelnego znaczenia może dodać fakt, że umowa została podpisana 15 czerwca Anno Domini 2012. Drodzy czytelnicy jakie wydarzenie trwało wtedy? Na czym skupiały się media? Co skupiało uwagę zdecydowanej większości Polaków? Rozgrywki Euro 2012. Sprytnie. Szanse na zainteresowanie się tą umową przez media spadły do kilku promili. Polskich obywateli tym bardziej. Oczywiście można uznać, że to przypadek. W wyniku efektywnej pracy dyplomatów obie strony ustaliły treść aktu w czerwcu. Jednakże nie koniec „zabawy terminami”. JE prezydent Bronisław Komorowski podpisał umowę 31 października 2013. Zawarte jest to we fragmencie: „Dano w Warszawie dnia 31 października Anno Domini 2013 r.” Poniżej można dostrzec podpis prezydenta i kontrasygnatę premiera. Nie ulega wątpliwości, że media tego dnia skupiają się na importowanym z USA wydarzeniu zwanym „Halloween”, bezpiecznych „świętach zmarłych” na drodze czy odniesieniu Kościoła do jednego lub drugiego tematu. Tym bardziej zwykły mieszkaniec naszego kraju nie zwróci na to uwagi gdy przeważnie wybiera się na imprezę bądź zajmuje się sprawunkami związanymi z dniem Wszystkich Świętych. Data wejścia w życia i obowiązywania to 18 grudnia Anno Domini 2013, a data ogłoszenia to 20 grudnia Anno Domini 2013. Przyspieszenie związane z legislacją tej umowy wynika z zapewne trudnej sytuacji gospodarczej naszego kraju. Ktoś, zapewne z administracji rządowej, „odkopał” tą umowę by przypodobać się premierowi szukającemu oszczędności. Nie będę tłumaczył faktu przyspieszonego procesu legislacyjnego przed Bożym Narodzeniem. Zawarte tutaj fakty przedstawiają wystarczający obraz „przejrzystego prawodawstwa”. Celem umowy jest objęcie kontrolą podatkową obywateli polskich, którzy przechowują lub mogą przechowywać na terenie Andory swój majątek. Może wyjaśnię, że Andora należy do tzw. rajów podatkowych. Oznacza to, że w takim kraju podatek dochodowy jest minimalny np. 1% lub nie ma go wcale. Przechowywanie pieniędzy czy rozliczanie się w takim kraju jest niezwykle korzystne dla firm czy osób fizycznych. Dotyczy to podatku dochodowego od osób fizycznych i prawnych, ale ujawnienie informacji na temat majątku może mieć szersze konsekwencje dla osób fizycznych bądź prawnych np. w kontekście opłat ZUS. Tego rodzaju zapisy są przykładem na to jak nasz rzad traktuje swoich obywateli. Nie troszczy się o budżet, próbując dokonać reformy ZUS, KRUS, obniżki podatków czy zmniejszeniu biurokracji w administracji publicznej. Rząd sądzi, że to obywatele są tymi złymi, którzy działają na szkodę państwu. Będzie ścigał was ( a raczej wasze pieniądze) gdziekolwiek postanowicie je schować przed Izbą Skarbową. Znacznie prościej byłoby obniżyć podatki i zmniejszyć biurokrację. Tego typu rozwiązania postuluje Kongres Nowej Prawicy. W wyniku tej umowy możecie spodziewać się spotkania w Andorze odpowiednich urzędników Urzędu Skarbowego. Podkreślę fakt, że Andora nie należy do Unii Europejskiej. Na zakończeni, dla zainteresowanych, link do umowy:

http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20130001602       

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Szanowni Państwo

Nazywam się Bartosz Stefanowski. Studiuję Prawo na Wydziale Prawa i Administracji, na Uniwersytecie Gdańskim. Jestem członkiem partii Kongres Nowej Prawicy. Celem tego bloga będzie przybliżenie państwu mojego osobistego spojrzenia na wydarzenia dotyczące polityki, gospodarki, społeczeństwa, religii czy kultury. Swoje wpisy będę zamieszczał przeważnie w niedzielę w godzinach wieczornych. Życzę miłego i owocnego czytania.