PiS, a gender czyli fałsz w postępowaniu pseudoprawicy

Witam, wszystkich czytelników mojego bloga. Dzisiaj, tak jak tydzień temu, wpis ukazał się w poniedziałek, a nie w nocy z niedzieli na poniedziałek. Opóźnienie wynika z różnego rodzaju obowiązków czy to studiów czy aktywności w lokalnych organizacjach.

Na podstawie pewnego dokumentu, pragnę przedstawić hipokryzję partii Prawo i Sprawiedliwość w sprawie ideologii gender. Dokument opracowany w latach 2005-2007, podczas rządów PiS o nazwie:

„Program Operacyjny Kapitał ludzki. Narodowe Strategiczne Ramy Odniesienia 2007 – 2013″

Dokument jest obszerny. Zawiera 307 stron więc nie będę zagłębiał się więcej niż jest to konieczne. W materiale użyto pięć razy słowa gender. Trzy rodzaje jakie można wyszczególnić to gender mainstreaming, gender pay gap oraz gender impact assessment. Drugi z nich odnosi się do równości płac kobiet i mężczyzn. Jest to ingerencja w pole decyzyjne przedsiębiorcy. Należy pamiętać, że przedsiębiorstwo, to rodzaj własności prywatnej. Oczywiście sytuacja przymusu występuje, w momencie uzyskania dotacji unijnej. W takim wypadku otrzymuje to wygląd cyrografu. Gender mainstreaming oznacza horyzontalną zasadę równości szans kobiet i mężczyzn. Najistotniejsze jest to, że ta zasada ma być wdrażana na każdym etapie projektu. Ponadto, dotyczy to projektów, określonych jako pozytywne, czyli mające na celu zmniejszenie nierówności między kobietami, a mężczyznami oraz projektów określonych jako równościowe. Te ostatnie są tzw. luką prawną. Bezpośrednio przez ten fragment dofinansowanie mogą uzyskać otrzymać twórcy projektów np. na temat przebieranek dzieci w przedszkolu. Dotyczy on bowiem szeroko pojętej równości nie tylko płci, ale wszelakiego rodzaju grup defaworyzowanych. Wszystkie sformułowania są wyjęte z tego dokumentu. Twórcy powołują się na traktat amsterdamski, który jest częścią składową unijnego prawa traktatowego. Ideologia gender wynika z szeroko pojmowanej równości. Dokument jest cyrografem dla przedsiębiorców, którym za dotacje, wiąże się ręce. Jest to doskonały argument dla przeciwników dotacji unijnych. Dzisiaj członkowie PiS głośno krytykują ideologię gender, a zapomnieli o tym dokumencie. Tak bardzo zależy im na dobru państwa, że nie wiedzą co uchwalają. Dokument jest przepełniony interwencjonizmem państwowym co jest charakterystyczne dla wszystkich partii sejmowych. Dla PiS także.

Adres dokumentu:

http://www.efs.gov.pl/Dokumenty/Lists/Dokumenty%20programowe/Attachments/87/Program_Operacyjny_Kapital_Ludzki_05122011.pdf

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Odpowiedź na artykuł Sergiusza Muszyńskiego na temat Nowej Prawicy

Sergiusz Muszyński, zwolennik i reprezentant programu PiS, skrytykował poglądy Kongresu Nowej Prawicy, Dotyczył on krytyki artykułu „Pobożni komuniści” autorstwa kol. Kamila Frydlewicza. Prawo do krytyki ma każdy, a komentarz mojego autorstwa będzie dotyczył obrony i kontrargumentów p. Muszyńskiego, które są esencją programu PiS.

Pierwsza kwestia to krytyka prywatyzacji LOT. P. Muszyński stwierdza, że Nowa Prawica opiera się na zasadach klasycznej ekonomii, które są przestarzałe i nieadekwatne do obecnej sytuacji gospodarczej na świecie. Twierdzi, że państwa posługują się gospodarką by rozszerzać swoje wpływy polityczne. Jako przykład podaje Gazprom czy inne wielkie konsorcja. LOT ma być zalążkiem tej potęgi. Ma za zadanie chronić polski rynek przed zagranicznym kapitałem.

Taka argumentacja, wskazuje na to, jakie pojęcie na temat mechanizmów działających na świecie, ma PiS. Gazprom jest firmą państwową. Będzie istnieć tak długo dopóki złoża rosyjskiego gazu lub ropy nie wyczerpią się. Rosyjski rząd nie działa tak jak rząd Norwegii, który odkłada pieniądze zyskane na sprzedaży ropy. Takie rozwiązanie, mimo obecnej przewagi nad innymi krajami, może skończyć się upadkiem gospodarczym dla tego kraju. Trudno zatem porównywać LOT, który jest spółką z innej branży i nie dysponuje ropą czy innym czynnikiem, który wzmacniałby jego pozycję. Konsorcja, typu zacytowana Altria są prywatnymi inicjatywami, które generują zysk. PLL LOT jest spółką, która generuje straty ze względu na to, że należy do państwa. Państwo nie potrafi zarządzać jak prywatny przedsiębiorca. Dążenie PiS do ratowania tej spółki to jak próba łatania domu przeznaczonego na rozbiórkę. Państwowy PLL LOT nigdy nie będzie w stanie zostać konsorcjum. W tym zakresie członkowie Nowej Prawicy lepiej znają realia ekonomii.

Następnie formułowany jest zarzut utopijności zasad gospodarki wolno rynkowej. Oparty jest on na stwierdzeniu, iż nie ma takiego kraju na świecie, który by wprowadził zasady wolnorynkowe w życie. Pragnę przypomnieć, iż takim krajem jest Chile, takim krajem mogą być Chiny, które swoje elementy socjalizmu mają, ale tylko w niektórych aspektach. Ich proces bogacenia się byłby zdecydowanie szybszy gdyby zlikwidowali w pełni socjalizm.  Ponadto Singapur, Hongkong (dopóki był niepodległy) czy Panama. Poza tym, argumentowanie dotyczące gorszej czy lepszej gospodarki, brzmi absurdalnie, jeśli posługujemy się pojęciem większości czy mniejszości. Nie uważam, że większość ma rację bo jest większością. P. Muszyński tak uważa, włącznie z całą partią PiS. O tym, dlaczego mało państw opiera się na wolnym rynku, można by pisać eseje.

Drugi problem poruszany przez autora tekstu to finansowanie partii z budżetu państwa. Jak wiadomo PiS broni finansowania partii z budżetu państwa. Argumentem polityków PiS jest problem, jaki zaistniał w USA, czyli kupowanie różnego rodzaju aktów normatywnych przez koncerny. Po raz kolejny stwierdzam, że reprezentanci PiS nie znają mechanizmów gospodarki. Motywuje to tym, iż kupowanie aktów dzieli się na kilka rodzajów: bezpośrednie finansowanie partii przez dane spółki w celu uzyskania określonych korzyści, bezpośrednie kupno ustawy od reprezentanta parlamentu czy legalny lobbing w formie nacisku prywatnych podmiotów na izbę ustawodawczą. Bezpośrednie kupno aktu normatywnego jest rodzajem korupcji. Jeśli obserwuje się regularnie poczynania Sejmu, to można dostrzec pewne ustawy czy rozporządzenia o charakterze korupcyjnym. Na przykład, są to wszystkie akty, które wymuszają zakup czegoś. Zyskują na tym poszczególne przedsiębiorstwa. W polskim systemie politycznym, partie są finansowane przez firmy. Inicjatywy PiS, czyli wszelakiego rodzaju media czy akcje, chętnie wspiera SKOK. PiS posiada własną „machinę” biznesową. Oczywiście firmy nie przekazują pieniędzy bezpośrednio, ale przez różnego rodzaju fundacje. Na ochronę prezesa partii, w ciągu roku, przeznaczyli ponad milion złotych. Nie przeszkadza mi fakt, że PiS radzi sobie w kwestiach finansowych. Członkowie tej partii obawiają się, że do władzy mogą dojść inne partie, które mają bardziej atrakcyjny program dla przedsiębiorców jak np. Nowa Prawica. Będąc przeciwko zniesieniu finansowania partii z budżetu, „betonują” obecny układ w Sejmie.

W ostatni fragmencie artykułu p. Muszyńskiego, znajduje się odwołanie do konstytucji, w sprawie roli kościoła w państwie. Kościół Katolicki i inne związki wyznaniowe nie przenikają się w żadnym stopniu z państwem. To prawda. Pragnę jednak przypomnieć, że politycy PiS bardzo chętnie odwołują się do wartości chrześcijańskich czy katolickich. Określenie pobożni, nie jest więc tu błędem. Szczególnie jeśli przytoczę mowę prezesa PiS na Jasnej Górze. Zarzutem, może być dotowanie niektórych inicjatyw kościelnych, takich jak Świątynia Opatrzności Bożej czy KUL. To są oczywiście dobre projekty, ale państwo nie powinno ich wspierać. Rolą państwa nie jest szeroko pojęty interwencjonizm.  Dlatego można nazwać PiS partią pobożnych komunistów. Katolicyzm plus chęć jak najszerszej interwencji państwowej w każdą dziedzinę życia. Pragnę przypomnieć, że PiS jest zwolennikiem podatków dla najbogatszych, opodatkowania banków czy specjalistą od kiełbasy wyborczej typu: mieszkania dla każdego czy tysiące miejsc pracy. PiS nie jest partią zdrowej gospodarki tylko niezdrowych pomysłów na gospodarkę.

Oto adres do strony, gdzie znajduje się artykuł p. Muszyńskiego.


http://pikio.pl/pis-jest-partia-zdrowej-gospodarki/

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Polityka, a społeczeństwo

Dzisiejszego dnia, wpis o nieco lżejszej tematyce. Wpływ życia politycznego na polskie społeczeństwo. Największym medium informacyjnym w Polsce jest niestety lub na szczęście telewizja. Na szczęście, dla ugrupowań o określonej już marce. Na nieszczęście dla ugrupowań nowo-powstałych, z zupełnie nowym osobowościami, na scenie politycznej. Telewizja kształtuje wyobraźnię obywateli w sposób permanentny. Jeśli oglądamy tylko wiadomości z np. TVN, TVP i Polsatu to wyobrażamy sobie, że w Polsce poza sceną teatru jakim jest Sejm nie ma życia politycznego. Popularna jest opinia, iż poza PiS i PO, nie ma żadnej znaczącej partii. Inne nie mają znaczenia. Tę opinię kreują największe telewizje w Polsce. Jedyne debaty o charakterze pozaparlamentarnym lub z udziałem opozycji poza parlamentarnej odbywają się w godzinach wieczornych w Polsacie i Superstacji. Pozornie wydaje się, że Polacy to naród apolityczny. Frekwencja w wyborach prezydenckich oscyluje w granicach 50%, w porywach do 60% podczas drugiej tury. Frekwencja w wyborach do Sejmu już jest kilka procent niższa, nie wspominając o wyborach do Europarlamentu. Przeciętne referendum nie może się odbyć bo brakuje 30% frekwencji. Nie wspominając o tym, że urzędnicy odpowiedzialni za organizację referendum (np. kontrola autentyczności podpisów) robią wszystko by takie referendum się nie odbyło. Polacy nie są ani apolitycznym ani biernym narodem. Demokraci obrzydzili mieszkańcom Polski, politykę. Ustanawianie szkodliwych ustaw dla Polski, ciągłe zwiększanie podatków, które tylko dobijają gospodarkę oraz generują zadłużenie, które oscyluje wokół biliona złotych. Forsowanie interwencjonizmu państwowego w każdą dziedzinę życia zniechęca do jakiejkolwiek aktywności społecznej, politycznej czy gospodarczej. Zapewne cieszy to elity rządzące. Dlatego jest tak niewielka frekwencja podczas wyborów. To bojkot dużej grupy niezadowolonych ludzi. Ta większość, która tworzy koalicję rządzącą, nie jest faktycznym reprezentantem narodu. Jest reprezentantem większej, mniejszości narodu, która bierze udział w wyborach. De facto, system demokratyczny przyznaje rację większości, bez znaczenia jakiej wielkości jest ta większość. Dlatego należy wspierać małe partie, czy to przyłączając się do nich czy oglądaniem programów z udziałem ich działaczy czy wspierając w jakikolwiek inny sposób. Jeżeli domagamy się zmian, to pragnę zapewnić, że same się nie staną. Potrzeba do tego ludzi dobrej woli. Wszystkich biernych, a irytujących się obecną sytuacją polityczną zachęcam do aktywności choćby minimalnej.

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski