Projekt ustawy samorządowej

Szanowni Państwo. Dzisiaj omówię niektóre aspekty projektu ustawy samorządowej oraz zmianie niektórych ustaw. Projekt ustawy jest obszerny więc krótko skomentuję najbardziej rażące artykuły.

Pierwszy z nich to art. 16a. ustawy o referendum lokalnym, który zostaje dodany. Punkt nr.2 wspomnianego artykułu brzmi „Jeżeli realizacja rozstrzygającego wyniku referendum spowodowałaby znaczną stratę finansową…”. Oznacza to tyle, że każdy samorząd może obciążyć mieszkańców kosztami referendum poprzez realizację równoczesnego referendum w sprawie samo opodatkowania. W wyniku odrzucenia referendum w sprawie samo opodatkowania, że tak ujmę na potrzeby artykułu, inicjatywa referendum „pierwotnego” upada. Stanowi o tym punkt nr.2 artykułu 65.

Jest to ewidentna próba zniechęcenia mieszkańców do jakiejkolwiek inicjatywy własnej i poszerzenie kompetencji samorządu terytorialnego względem mieszkańców. Oznacza to, że samorządy będą mogły podejmować niekorzystne dla mieszkańców podwyżki podatków lokalnych czy innych obciążeń. Wskazuje to na problemy finansowe tzw. władzy publicznej. Dług publiczny wynosi, z ukrytym zadłużeniem, ponad bilion złotych. Miał rację mówiąc Alexis de Tocqueville, że „Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niesprawiedliwości, której nie mógłby popełnić łagodny, liberalny rząd, jeśli zabraknie mu pieniędzy.”.

W ustawie z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, wprowadza się nowe znaczenie art.7 ust, 1 pkt.. Stanowi on o tym, że  rozstrzygnięcia wójta, burmistrza, prezydenta miasta albo marszałka województwa nie można się zaskarżyć do sądu administracyjnego w sprawach: nieuwzględnienia odpowiednio wniosków dotyczących studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, uwag dotyczących projektu tego studium, wniosków dotyczących miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, uwag dotyczących projektu tego planu albo wniosków dotyczących planu zagospodarowania przestrzennego województwa. Oznacza to tyle, że mieszkańcy utracą prawo do wpływania na plany zagospodarowania jeśli ich pomysły będą niezgodne z założeniami samorządu lokalnego. To rozwiązanie również uderza w wolności mieszkańców. A mówi się że demokracji władza należy do ludu. Obawiam się że do tzw. Demokratów, którzy z wolnością nie mają nic wspólnego. Sami wiedzą co jest dla każdego najlepsze. Zupełnie jak w krajach realnego socjalizmu. Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke jest zaprzeczeniem rządów Demokratów.

Na koniec przyznam, że nawet prezydent uznał projekt za zbyt kontrowersyjny i zawetował. Sejm jednak podejmie ponownie prace nad nią. Nie spodziewam się szerszych zmian.

Oto link do strony gdzie znajduje się projekt ustawy w formie pdf:
http://www.prezydent.pl/prawo/ustawy/zgloszone/art,18,projekt-ustawy-samorzadowej.html

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski

Polityka, a społeczeństwo

Dzisiejszego dnia, wpis o nieco lżejszej tematyce. Wpływ życia politycznego na polskie społeczeństwo. Największym medium informacyjnym w Polsce jest niestety lub na szczęście telewizja. Na szczęście, dla ugrupowań o określonej już marce. Na nieszczęście dla ugrupowań nowo-powstałych, z zupełnie nowym osobowościami, na scenie politycznej. Telewizja kształtuje wyobraźnię obywateli w sposób permanentny. Jeśli oglądamy tylko wiadomości z np. TVN, TVP i Polsatu to wyobrażamy sobie, że w Polsce poza sceną teatru jakim jest Sejm nie ma życia politycznego. Popularna jest opinia, iż poza PiS i PO, nie ma żadnej znaczącej partii. Inne nie mają znaczenia. Tę opinię kreują największe telewizje w Polsce. Jedyne debaty o charakterze pozaparlamentarnym lub z udziałem opozycji poza parlamentarnej odbywają się w godzinach wieczornych w Polsacie i Superstacji. Pozornie wydaje się, że Polacy to naród apolityczny. Frekwencja w wyborach prezydenckich oscyluje w granicach 50%, w porywach do 60% podczas drugiej tury. Frekwencja w wyborach do Sejmu już jest kilka procent niższa, nie wspominając o wyborach do Europarlamentu. Przeciętne referendum nie może się odbyć bo brakuje 30% frekwencji. Nie wspominając o tym, że urzędnicy odpowiedzialni za organizację referendum (np. kontrola autentyczności podpisów) robią wszystko by takie referendum się nie odbyło. Polacy nie są ani apolitycznym ani biernym narodem. Demokraci obrzydzili mieszkańcom Polski, politykę. Ustanawianie szkodliwych ustaw dla Polski, ciągłe zwiększanie podatków, które tylko dobijają gospodarkę oraz generują zadłużenie, które oscyluje wokół biliona złotych. Forsowanie interwencjonizmu państwowego w każdą dziedzinę życia zniechęca do jakiejkolwiek aktywności społecznej, politycznej czy gospodarczej. Zapewne cieszy to elity rządzące. Dlatego jest tak niewielka frekwencja podczas wyborów. To bojkot dużej grupy niezadowolonych ludzi. Ta większość, która tworzy koalicję rządzącą, nie jest faktycznym reprezentantem narodu. Jest reprezentantem większej, mniejszości narodu, która bierze udział w wyborach. De facto, system demokratyczny przyznaje rację większości, bez znaczenia jakiej wielkości jest ta większość. Dlatego należy wspierać małe partie, czy to przyłączając się do nich czy oglądaniem programów z udziałem ich działaczy czy wspierając w jakikolwiek inny sposób. Jeżeli domagamy się zmian, to pragnę zapewnić, że same się nie staną. Potrzeba do tego ludzi dobrej woli. Wszystkich biernych, a irytujących się obecną sytuacją polityczną zachęcam do aktywności choćby minimalnej.

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski