Ustawa budżetowa czyli brak szacunku rządu do pieniędzy podatnika

 

Ustawa budżetowa to jeden z najtrudniejszych aktów do opisania.
Zawiera zbyt wiele danych by móc je opublikować w jednym artykule. W komentarzu zawrę jedynie pewien zakres ustawy, który najmocniej przykuwa uwagę.

Pierwszym faktem jak można dostrzec jest dochód w postaci kwoty podatkowej i niepodatkowej państwa w wysokości 277 782 224 tys. zł. Kwota wydatków wynosi 325 287 369 tys. zł. Ponadto deficyt ustalono na kwotę nie wyższą niż 47 505 145. Pełny przychód państwa wynosi 426 183 364 tys.zł, a planowany rozchód w wysokości 378 286 517 tys. zł. Z tych danych wynika, że wydatki przeważają nad zyskiem z podatków. Uznaję za niedopuszczalne, iż kwota wydatków wynosi ponad 100 000 000 tys zł. więcej niż kwota przychodów z podatków. To świadczy o znacznej niegospodarności państwa. To tak jakbym zarabiał 10000 tys. zł i miał kredyt, którego rata wynosi 15000 tys. zł.

Powszechnie mówi się o zyskach wynikających z inwestycji unijnych. Czas obalić ten mit. Wedle budżetu środków europejskich różnica między dochodami, a wydatkami wyniesie 391 702 tys. zł. Czyli pojawia się deficyt. Niewielki, ale zawsze.

Deficyt budżetu państwa ma zostać spłacony z przychodów państwa. Skąd wzięło się ponad 200 milionów zł? Z kredytów obligacji i pożyczek oraz różnego rodzaju machinacji finansowych. Sytuacja przedstawia się negatywnie biorąc pod uwagę wydatki. Średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej wynosi 100 %. Tego chyba nie trzeba tłumaczyć. Urzędnicy otrzymają spore podwyżki. Dla służby cywilnej ustala się pensje w wysokości lekko ponad 7 milionów.
Zostaną zwiększone wynagrodzenia z tytułu zmian organizacyjnych i nowych zadań w wysokości o 2000 tys. zł. Zostaną zwiększone wynagrodzenia przeznaczone dla tych którzy zostaną odwołani, odchodzą na emeryturę czy rentę, otrzymują ekwiwalent za niewykorzystany urlop czy otrzymają nagrodę jubileuszową. Biorąc pod uwagę te wydatki można pomyśleć że żyjemy w państwie dobrobytu. Może dlatego premier Tusk obiecywał kiedyś drugą Irlandię. Dla niektórych. Ten komentarz pachnie populizmem. Nie to było moim celem. Uznaję za stosowne skrytykować politykę budżetową rządu, który nie dąży do zmniejszenia deficytu czy wprowadzenia szeroko zakrojonej polityki oszczędnościowej. Nie przeszkadza mi fakt, że urzędnicy są sowicie opłacani. Uważam, iż obecna sytuacja finansowa państwa, nie sprzyja tego typu podwyżkom.

Oto adres ustawy: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20140000162

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski