Polityka, a społeczeństwo

Dzisiejszego dnia, wpis o nieco lżejszej tematyce. Wpływ życia politycznego na polskie społeczeństwo. Największym medium informacyjnym w Polsce jest niestety lub na szczęście telewizja. Na szczęście, dla ugrupowań o określonej już marce. Na nieszczęście dla ugrupowań nowo-powstałych, z zupełnie nowym osobowościami, na scenie politycznej. Telewizja kształtuje wyobraźnię obywateli w sposób permanentny. Jeśli oglądamy tylko wiadomości z np. TVN, TVP i Polsatu to wyobrażamy sobie, że w Polsce poza sceną teatru jakim jest Sejm nie ma życia politycznego. Popularna jest opinia, iż poza PiS i PO, nie ma żadnej znaczącej partii. Inne nie mają znaczenia. Tę opinię kreują największe telewizje w Polsce. Jedyne debaty o charakterze pozaparlamentarnym lub z udziałem opozycji poza parlamentarnej odbywają się w godzinach wieczornych w Polsacie i Superstacji. Pozornie wydaje się, że Polacy to naród apolityczny. Frekwencja w wyborach prezydenckich oscyluje w granicach 50%, w porywach do 60% podczas drugiej tury. Frekwencja w wyborach do Sejmu już jest kilka procent niższa, nie wspominając o wyborach do Europarlamentu. Przeciętne referendum nie może się odbyć bo brakuje 30% frekwencji. Nie wspominając o tym, że urzędnicy odpowiedzialni za organizację referendum (np. kontrola autentyczności podpisów) robią wszystko by takie referendum się nie odbyło. Polacy nie są ani apolitycznym ani biernym narodem. Demokraci obrzydzili mieszkańcom Polski, politykę. Ustanawianie szkodliwych ustaw dla Polski, ciągłe zwiększanie podatków, które tylko dobijają gospodarkę oraz generują zadłużenie, które oscyluje wokół biliona złotych. Forsowanie interwencjonizmu państwowego w każdą dziedzinę życia zniechęca do jakiejkolwiek aktywności społecznej, politycznej czy gospodarczej. Zapewne cieszy to elity rządzące. Dlatego jest tak niewielka frekwencja podczas wyborów. To bojkot dużej grupy niezadowolonych ludzi. Ta większość, która tworzy koalicję rządzącą, nie jest faktycznym reprezentantem narodu. Jest reprezentantem większej, mniejszości narodu, która bierze udział w wyborach. De facto, system demokratyczny przyznaje rację większości, bez znaczenia jakiej wielkości jest ta większość. Dlatego należy wspierać małe partie, czy to przyłączając się do nich czy oglądaniem programów z udziałem ich działaczy czy wspierając w jakikolwiek inny sposób. Jeżeli domagamy się zmian, to pragnę zapewnić, że same się nie staną. Potrzeba do tego ludzi dobrej woli. Wszystkich biernych, a irytujących się obecną sytuacją polityczną zachęcam do aktywności choćby minimalnej.

Pozdrawiam, Bartosz Stefanowski